Test lampowego wzmacniacza zintegrowanego BAT VK-80i

03-02-2022

To jest wielka sprawa. Pierwsza w pełni lampowa integra firmy Balanced Audio Technology jest oszałamiającym dziełem sztuki przemysłowej, dostarczającym ponad 55Wpc czystej mocy triodowej. Konstrukcja łączy w sobie dwie z moich ulubionych lamp, podwójną triodę 6SN7 (w tym przypadku rosyjski odpowiednik 6H8C), oraz unikalną triodę mocy 6C33C-B, oryginalnie zaprojektowaną do zastosowań w awionice i sławną jako lampa regulacyjna w systemie komunikacji radiowej myśliwca odrzutowego MIG-25. Gruba szklana koperta odpowiada za znaczną część masy urządzenia. Wewnątrz znajdują się dwie sekcje z indywidualnymi grzałkami, ale ich siatki i płyty są spięte równolegle. Jedynym amerykańskim odpowiednikiem jest model 6336, który nie jest tak wytrzymały.

Jednym z powodów, dla których konstrukcje oparte na pentodzie i mocy wiązki stały się tak popularne w latach 50-tych i 60-tych, była ich znacznie większa moc wyjściowa w porównaniu z konstrukcjami opartymi na triodzie. Zdolność do oddania 60 watów z pary lamp mocy w układzie push-pull była w tamtych czasach główną zaletą marketingową. Model 6C33C-B zmienia rachunek mocy w odniesieniu do triod. Projektant Victor Khomenko, którego inicjały znajdują się w nazwie modelu, powiedział mi, że VK80i został zaprojektowany konserwatywnie i zazwyczaj jest w stanie dostarczyć 75-80Wpc. Powinno to być wystarczaj±co dużo mocy dla przeciętnego domowego zestawu głośłnikowego.

Produkcja 6C33C-B w fabryce w Uljanowsku zakończyła się dawno temu, około 1992 roku. VK ujawnił, że szczytowa produkcja wynosiła około 70 000 lamp miesięcznie, a dziś w magazynach zalegają ich tony - z dostawą nie ma więc problemu. BAT utrzymuje spory zapas, a testując je odrzuca blisko 30% lamp z różnych powodów, m.in. z powodu niedotrzymania parametrów. Z tego powodu BAT zaleca, aby lampy wyjściowe kupować wyłącznie w fabryce. Warto wspomnieć, że wiele lat temu VK był w fabryce w Uljanowsku, aby przedyskutować możliwość wykonania większej wersji 6C33C-B, ale nie byli zainteresowani produkcją tylko kilku tysięcy sztuk. VK wspomniał również o 7241, która jest triodą regulacyjną o mocy 100W. Miał próbki i zbudował z niej prototyp, który brzmiał znakomicie, ale lampa była zbyt delikatna i często ginęła przy mocnych transjentach. W przeciwieństwie do niej, 6C33-B jest niezwykle solidna i doskonale radzi sobie z transjentami.

W przypadku VK-80i, nacisk położono na prostotę obsługi i niezawodność. Na początek, VK-80i wyposażono w układ automatycznego biasu, który kompensuje wahania napięcia sieciowego i starzenie się lamp. Każda lampa wyjściowa posiada swój własny, dedykowany obwód biasu. Po pierwszym włączeniu zasilania, wzmacniacz przechodzi łagodny rozruch, po którym następuje kontrola biasu, po czym wzmacniacz jest gotowy do grania. Brzmi dobrze po kilku minutach, ale naprawdę nabiera mocy po około 30 minutach. Zamiast stosować bezpieczniki szynowe do ochrony stopnia wyjściowego, wzmacniacz wyposażono w dwa poziomy zabezpieczeń. Jednym z nich jest zabezpieczenie termiczne, chroniące przed przeciążeniem urządzenia. Jak wyjaśnia VK, "problem polega na tym, że te wzmacniacze nie ścinają się w oczywisty, nieprzyjemny sposób, jak niektóre tradycyjne wzmacniacze; więc ludzie czasami uruchamiają je w ich czerwonej strefie, nie zdając sobie z tego sprawy. Zabezpieczenie termiczne chroni przed tym." Ponadto, prądy płynące przez każdą z czterech lamp wyjściowych są stale monitorowane. Jeśli prąd przekroczy zadaną wartość, dany kanał zostaje wyłączony. Układ ten wykorzystuje duży MOSFET mocy jako element przełączający, i oferuje znacznie lepsze osiągi niż tradycyjny bezpiecznik. Z jedną różnicą, jest to ten sam układ zabezpieczający, który BAT opracował na potrzeby topowej końcówki mocy REX i który jest ponoć całkowicie przezroczysty brzmieniowo. Jedyna różnica polega na tym, że w REX-ie każda lampa posiada swój własny obwód wyłączający, podczas gdy w VK-80i ten sam MOSFET mocy wyłącza obie lampy w danym kanale. Po zadziałaniu obwodu zabezpieczającego, wystarczy wyłączyć i ponownie włączyć VK-80i, aby przywrócić normalne działanie. Nie ma żadnych bezpieczników lamp wyjściowych do wymiany, ani potencjometrów biasu do regulacji - nigdy!

Układ front-end składa się z dwóch różnicowych stopni wzmocnienia o długim ogonie. Na tylnym panelu umieszczono jedno zbalansowane wejście XLR i trzy niezbalansowane wejścia RCA. W przypadku wejścia single-ended, pierwszy stopień wzmocnienia działa jak rozdzielacz fazy i od tego momentu sygnał jest zbalansowany. Rezystancja wyjściowa zależy w pewnym stopniu od wyboru odczepów
wyjściowych, ale wynosi około 1 oma. VK woli tego typu specyfikację od terminu "współczynnik tłumienia", który jest często błędnie rozumiany, ponieważ rzeczywisty współczynnik tłumienia musi uwzględniać rezystancję cewki głośnika niskotonowego. Poza tym, konwencjonalny współczynnik tłumienia wynosi około 8 w odniesieniu do 8-omowego obciążenia. Zastosowano jedynie około 3dB ujemnego globalnego sprzężenia zwrotnego (NFB), które pomaga kontrolować impedancję źródła wzmacniacza, czyniąc go w ten sposób nieco mniej zależnym od głośników. A co ważniejsze, niska ilość NFB sprawia, że wzmacniacz jest niezwykle stabilny w przypadku bardzo reaktywnych obciążeń, takich jak głośniki elektrostatyczne.

Podjąłem decyzję, aby traktować VK80i jak końcówkę mocy i umieściłem go pomiędzy głośnikami, dzięki czemu mogłem nadal używać krótkich kabli głośnikowych i długich interkonektów. Ale pojawiły się niezamierzone konsekwencje. Okazało się, że Denafrips Terminator DAC nie był zadowolony z długich interkonektów. Musiałem wstawić bufor lampowy przed VK80i, aby przywrócić dynamikę do pełnej świetności. Po zakończeniu konfiguracji, znalazłem się w moim fotelu odsłuchowym z atrakcyjnym, metalowym pilotem zdalnego sterowania w ręku. Pilot jest w stanie powielać wszystkie funkcje panelu przedniego, włączanie/wyłączanie, wybór wejścia, wyciszanie i regulację głośności. Jedyną cechą, której brakuje, jest regulacja balansu, coś, co jest ignorowane przez wiele innych przedwzmacniaczy w dzisiejszych czasach.

Trzeba też wspomnieć, że koniecznie trzeba poeksperymentować z ustawieniami impedancji. Na tylnej ściance znajdują się trzy możliwe opcje: High (6-8 ohm), Med (4-6 ohm) i Low (3-4 ohm). Jak zaznaczono w instrukcji, aby uzyskać najlepszy balans tonalny konieczne może być poeksperymentowanie, a ponieważ nie ma ryzyka uszkodzenia, zachęca się do poszukiwań. Jak zauważa VK, powodem tego jest to, że nie ma jednej prostej zależności, którą można by się kierować przy wyborze odczepów i niekoniecznie chodzi tylko o maksymalny transfer mocy. Mówi on, że sam używał różnych kranów w zależności od konkretnej sytuacji w danym momencie. Z grubsza BAT sugeruje, że niskie odczepy dają lepsze trzymanie basu, podczas gdy wyższe dają bardziej otwarty dźwięk.

Ludzie, czułem się jakbym musiał zapiąć pasy i trzymać się mocno, ponieważ ten "BAT mobile" brzmiał znacznie potężniej niż porównywalny wzmacniacz KT88. Przechodził przez kolejne biegi, nie zmieniając swojego charakteru brzmieniowego. W zasadzie trudno było powiedzieć, kiedy wrzucił wyższy bieg. Nie było wyczuwalnego ziarna tekstury czy rozjaśnienia, nawet gdy był mocno wysterowany. Oczywiście, z punktu widzenia pomiarów, THD wzrastało wraz ze wzrostem mocy wyjściowej, ale spektrum zniekształceń było na tyle łagodne, czyli produkty parzystego rzędu, że mój system słuchowy nie narzekał.

BAT świetnie radził sobie z wypełnianiem zakresu mocy orkiestry, czyli niższej średnicy. Zakres basu był całkiem dobry, ale brakowało mu trzewiowego uderzenia, jak w przypadku wzmacniacza tranzystorowego o dużej mocy, takiego jak Krell KST-100, który trzymam w pobliżu jako referencję ze względu na jego wspaniałe uderzenie i definicję basu. Różnica była oczywista przy uderzeniach w bębenek, ale z szacunku dla BAT-a należy zauważyć, że wypadł on znakomicie w porównaniu z innymi wzmacniaczami lampowymi. Rdzeń średnicy był wyrazisty i dynamicznie zniuansowany, pełen kobiecego głosu i skrzypcowych podtekstów. Transjenty były dobrze zdefiniowane w całym zakresie czasowym, od punktu ataku do pełnego wybrzmienia. W konsekwencji, rozdzielczość detali na niskich poziomach była znakomita, nie będąc przy tym wytrawną czy analityczną.

Wszystko to złożyło się dla mnie w całość na wspaniałym nagraniu Koncertu skrzypcowego D-dur Brahmsa z Itzhakiem Perlmanem i Carlo Marią Giulinim pod batutą Chicago Symphony Orchestra. Nie brakuje wspaniałych wykonań tego utworu, jak odkryłem dzięki streamingowi Qobuz, ale to nagranie z 1976 roku z chicagowskiej Medinah Temple wyróżnia się w mojej pamięci jako trzymające właściwe tempo i oddające epicki rozmach tego dzieła w sposób najbardziej perfekcyjny. BAT wykazał się umiejętnością oddania przejrzystego i wiarygodnego wrażenia przestrzeni, a także uchwycenia barw tonalnych z godną podziwu wiernością.
BAT był wolny od typowych dla amplifikacji lampowej podkolorowań. Nie było w nim nadmiernego bogactwa harmonicznego drugiego rzędu, które jest obecne w wielu wzmacniaczach triodowych typu single-ended (SET). Jego ogólna prezentacja była neutralna, brzmiała jak prawdziwa, z wiarygodnym nasyceniem barwy tonalnej i bez zbytniego upiększania. Nie było to również brzmienie przesadnie miękkie, jak w przypadku wielu SET-ów ograniczonych pasmem przenoszenia. Jednak jego lampowe pochodzenie było niewątpliwe jeśli chodzi o wymiarowość sceny dźwiękowej. Potrafił też zabrzmieć rozkosznie słodko, kiedy wymagała tego muzyka.

Niedawno spotkałem się ponownie z elektrostatami Audiostatic ES-240, kolumnami z którymi mieszkałem we wczesnych latach 80-tych. Richard J. Sabella recenzował ES-240 w grudniowym numerze TAS z 1981 roku i zmagał się z tym, aby zapewnić im prawidłowy obraz w swoim małym pokoju. Nie było to problemem w mojej znacznie większej przestrzeni odsłuchowej. Haczyk tkwi w tym, że są one wyjątkowo nieefektywne i powinny być napędzane przez wzmacniacz o dużej mocy, rzędu 200Wpc, ale pomyślałem, że spróbuję z BAT-em. Poziomy wyjściowe były ograniczone, ale byłem zaskoczony tym, jak słodko BAT brzmiał w kontekście trudnego obciążenia.

Następna w kolejce do BAT-a była elektrostatyczna hybryda Innersound Isis 3.5, jedna z najbardziej spójnych hybryd, jakie kiedykolwiek miałem okazję odsłuchiwać, a także trudne obciążenie pojemnościowe w zakresie wysokich tonów. Podłączone do odczepów o niskiej impedancji, Innersound Isis śpiewały słodko i z doskonałą wiernością barwową. A przejrzystość sceny dźwiękowej była spektakularna. BAT wydawał się całkowicie niewzruszony tym obciążeniem i wydobył mnóstwo dynamiki z głośnika, który zazwyczaj wymaga solidnego wzmocnienia.

Chwała BAT-owi za wprowadzenie na rynek w pełni lampowego VK80i. To przede wszystkim znakomita demonstracja mocy triody. Jeśli utknęliście w audio rutynie, żyjąc z ciasteczkowym wzmacniaczem mocy typu push-pull lub pentodą, posłuchajcie. Dźwiękowe szczęście w szklanej butelce jest na wyciągnięcie ręki. Jesteście winni sobie przesłuchania VK80i. Odkryjecie, tak jak ja, że nie ma już odwrotu.

Link do oryginalnego testu:

 

 

Powiązane produkty:

VK80i Srebrny
Balanced Audio Technology

VK80i Srebrny

Zintegrowany wzmacniacz lampowy
49 000,00 zł
VK80i Czarny
Balanced Audio Technology

VK80i Czarny

Zintegrowany wzmacniacz lampowy
49 000,00 zł