Filozofia konstrukcji gramofonu EAT F-Dur
Istnieją tak naprawdę tylko dwa typy konfiguracji gramofonów: z wieloma sprężynami lub z solidną plintą. Chociaż moje pierwsze gramofony z dzieciństwa były typu sprężynowego (znane Trio KD 1033 i Thorens TD 160), to gdy tylko zdobyłem Garrarda 301 i zaprojektowałem masywną plintę ze sklejki, używając drewna wyjętego z samolotu British Aerospace (gdzieś tam może wciąż lata samolot z dziurą…), zakochałem się w solidnych plintach. Ten gramofon był wyjątkowo ciężki i potężny, dzięki czemu napędzany idlerem napęd był tak cichy, jak każdy inny napęd paskowy. Generalnie uważam, że gramofony z solidną ramą oferują pełniejszy i bardziej muzykalny bas. Mój obecny odtwarzacz Pre-Audio ma 50-kilogramową marmurową plintę, pasującą do mojego wystroju. Tak więc, otrzymanie 44-kilogramowego, obciążonego masą gramofonu F-Dur firmy EAT, o grubości 50 mm z MDF-u, dało mi wiele do myślenia. F-Dur to po niemiecku F-dur. Ten model mieści się w średnim segmencie cenowym gramofonów EAT i czerpie wiele z podobnie wyglądającego i nieco droższego gramofonu Forte S (opartego na Forte, ale mniejszego, stąd “S”). Interesowałem się firmą EAT (European Audio Team) od samego początku, nie tylko ze względu na konsekwentnie muzyczne nazwy modeli, ale także dlatego, że, podobnie jak mój przedwzmacniacz gramofonowy, jest ona własnością kobiety i weterana lampowego, Jozefiny Lichtenegger. Ta urzekająca kobieta rozpoczęła swoją przygodę z audio w 1998 roku, studiując MBA na Uniwersytecie Ekonomicznym w Bratysławie. W drodze do EAT pracowała w firmie VAIC, gdzie nauczyła się produkcji lamp, a później, w 2003 roku, sprzedawała lampy 300B i KT88. Właściciel VAIC sprzedał jej firmę, a ona przeniosła się do Pragi. EAT, choć znane głównie z gramofonów, począwszy od Forte w 2009 roku, nadal produkuje doskonałe lampy próżniowe w Czechach, wykorzystując własne techniki produkcyjne. Ich misją jest produkcja najlepszych lamp 300B i KT88, a moje monoblokowe wzmacniacze mocy Synthesis Roma 98DC używają właśnie KT88.
Innowacje w konstrukcji talerza i silników
Oprócz wymiarów 550x440mm, co oznacza, że wiele stolików może nie być w stanie go pomieścić, najbardziej zauważalne cechy tego gramofonu to powiększony talerz o średnicy 13,5 cala oraz dwa silniki AC i paski. Nie są one tylko na pokaz; są one kluczowe dla dobrego brzmienia muzyki. Podobnie jak w oryginalnym Forte, talerz jest ciężki, a dodatkowy rozmiar i waga na jego obwodzie zwiększają energię kinetyczną i redukują kołysanie i drżenie dźwięku; Transcriptors i Michell jako pierwsi wykorzystali tę podstawową fizykę z lat 60-tych, umieszczając ciężkie obciążniki wokół talerza. Posiadanie dwóch silników nie służy tylko do szybszego osiągania prędkości przez płytę; nadal zajmuje to 10 sekund, aby 33,3 obr./min zostało precyzyjnie ustawione (a dłużej dla 45 obr./min), więc nie znajdziesz tego gramofonu w studiu radiowym. Co ważniejsze, posiadanie dwóch silników oznacza, że każda minutowa zmiana prędkości spowodowana zmianą biegunów w magnesach podczas obracania się silnika jest redukowana, ponieważ każdy silnik jest oddzielnie napędzany z generatora prądu przemiennego zasilanego prądem stałym, aby dostarczyć świeżo utworzoną falę sinusoidalną. Jeśli nie chcesz płacić ceny domu za inżynieryjne cudo Wilsona Benescha z 21 biegunami GMT, to przynajmniej zbliża się to do tego. Każdy silnik jest starannie dobierany, zanim zostanie uznany za godnego instalacji, podobno z kolekcji ponad 100 000 dostępnych jednostek, a precyzyjny generator prądu przemiennego zasilany prądem stałym sprawia, że wszystko to działa dokładnie i cicho. Silniki te są izolowane masowo od głównej plinty. Same paski zawierają włókna węglowe, co czyni pasek przewodzącym, a tym samym eliminuje gromadzenie się ładunków elektrostatycznych, które mogłyby wpływać na stabilność prędkości, a także przyciągać kurz do płyty. Jest to również bezszwowy gumowy pierścień, w przeciwieństwie do większości, które są wykonane przez sklejenie dwóch końców gumowej długości; to zapewnia, że obrót talerza będzie miał dokładny ruch. Solidna plinta z MDF-u o grubości 50 mm będzie działać jak gąbka i absorbować wibracje, ale mój stary test stuknięcia w plintę lub stół, na którym stoi, był słyszalny z głośników. Jednak zazwyczaj nie skaczę, słuchając muzyki, choć, więc gramofon zachowywał się wyjątkowo dobrze, podobnie jak ja. Co ciekawe, cztery nóżki gramofonu znajdują się dokładnie na krawędziach gramofonu, podobnie jak Austin słynnie umieścił koła modelu 1800 (samochodu) jak najdalej na krawędziach, aby zapewnić lepszą stabilność i właściwości jezdne, ale problem z tym w F Dur polega na tym, że chociaż blat twojego stolika może pozwolić na zwisający gramofon, to przy 21,654 cala może nie być to tak łatwe z nóżkami na krawędziach. Te aluminiowe nóżki są wszystkie regulowane, aby uzyskać idealnie płaski gramofon, używając poziomicy na podstawie ramienia jako odniesienia. Zintegrowane tłumienie TPE wewnątrz nóżek absorbuje wszelkie wibracje.
Precyzyjna regulacja ramienia F-Note i jego zaawansowane funkcje
Ramię F-Note, wprowadzone w 2022 roku, to niezwykle przemyślna jednostka, a jego długość 12 cali (podobnie jak w oryginalnym Forte) zbliża je do idealnej, stałej pozycji igły, jaką można znaleźć w ramionach o śledzeniu równoległym, takich jak mój własny Pre-Audio. EAT zawsze był znany z ramion 12-calowych. Chociaż igła może być idealnie ustawiona na początku płyty, pod koniec jej kąt ulega niewielkiej zmianie, co oznacza, że diament nie uderza w lewą i prawą stronę rowka tak dokładnie, jak rowek został wycięty przez równolegle śledzącą nacinarkę Neumann VMS. W przypadku konwencjonalnego ramienia, aby było ono tak dokładne, musiałoby mieć co najmniej 3 stopy długości! Przy 12 calach jednak, zbliżamy się znacznie bardziej niż w przypadku konwencjonalnych ramion 7-calowych. Ten gramofon wymaga albo 12-calowego ramienia C-Note, albo, w przypadku tej recenzji, topowego, 12-calowego ramienia aluminiowego o dużej masie, typu J-kształtnego F-Note. Czasy lekkich ramion do wkładek MM o wysokiej podatności, takich jak mój stary SME 3, minęły! Choć gramofon dostępny jest tylko w kolorze czarnym, topowe ramię F-Note jest do wyboru w kolorze czarnym lub chromowanym. Czarny na czarnym, jak w egzemplarzu recenzowanym, wygląda bardzo profesjonalnie. Ramię F-Note to konstrukcja kardanowa (gimbalowa) z czterema łożyskami o ultraniskim tarciu, z supertwardym diamentowym lustrem dla łożysk. Duża podstawa izoluje je od wszelkich wibracji wytwarzanych przez sam gramofon. Konstrukcja ta nie tylko pozwala łatwo i precyzyjnie regulować masę wkładki (zawsze myślałem, że moje ramię SME3 było jak naukowa waga z dodatkowymi ciężarkami i mikroregulacjami), ale precyzyjna regulacja VTA i azymutu jest równie łatwa do osiągnięcia. Regulacja wysokości ramienia odbywa się za pomocą pokrętła na górze (istnieje regulacja śrubowa dla bardzo dużych zmian, ale generalnie nigdy nie jest potrzebna), a do regulacji azymutu (kąta igły do rowka) gramofon ma wbudowany moduł laserowy, dzięki któremu, z igłą w rowku płyty, dążysz do uzyskania idealnie równej wiązki lasera, aby precyzyjnie trafiła w dwa wgłębienia z tyłu główki, jedno po drugim; Jeśli nie trafi w oba idealnie centralnie, możesz wyregulować kąt ramienia, aby je wyrównać. Oczywiście, staromodny sposób na to to ustawienie igły na lustrze i sprawdzenie, czy dwa obrazy wkładki idealnie się pokrywają. Pamiętam, jak jako dziecko spędzałem godziny na tym! Jedynym zastrzeżeniem do tego lasera jest to, że polega on na idealnym dopasowaniu wkładki do główki (niektóre wkładki mają zagłębienia, które utrudniają uzyskanie dokładnej wysokości). Bias jest regulowany w 3 pozycjach wagowych na końcu systemu bloczkowego, który zmienia wysokość, gdy ramię przesuwa się bliżej środka płyty. Nie jest to typowe urządzenie antyskatingowe z żyłką wędkarską ani sprytne magnesy, jak w niektórych ramionach. Działa jednak bardzo dobrze. Ramię jest bardzo przyjemne w konfiguracji i obsłudze. Spoczywa w pozycji spoczynkowej dzięki układowi magnesów, podobnie jak w wielu gramofonach Pro-Ject/EAT. Magnes jest słaby, więc nie jest to moja preferowana metoda zabezpieczenia. Silniejszy magnes mógłby jednak nie być dobrym pomysłem przy kablach biegnących wzdłuż ramienia.
Wrażenia dźwiękowe: kontrola, głębia i muzykalność
Natychmiast po zetknięciu diamentu z winylem uderzyła mnie wyraźna muzykalność EAT. Dźwięk był niezwykle kontrolowany i pełny, z doskonałą stabilnością obrotów. Centralny zielony przycisk wyłączający oraz niebieskie przyciski LED dla 33 i 45 obr./min migają szybko przez około 10 i 15 sekund, odpowiednio, aż procesor potwierdzi idealną stabilność prędkości. Instrumentarium w utworze „Golden Record” Katie Meluy (z albumu „Love and Money”) miało świetną głębię i uderzenie, dodając charakteru jej bardzo indywidualnemu, szorstkiemu wokalowi. Natychmiast poczułem się swobodnie z muzyką. To bardzo cichy gramofon i zapomina się, że są w nim dwa silniki. 12-calowe ramię i wkładka MCX40 potrafiły intymnie zbliżyć się do muzyki z niezwykłą precyzją i muzykalnością. Utwór „Quiet Moves” prezentował niewiarygodną głębię sceny dźwiękowej od przodu do tyłu, a pozycjonowanie instrumentów oraz swoboda kontroli nad muzyką pozwoliły na zaskakująco precyzyjne i mistrzowskie wykonanie we wszystkich ścieżkach. Podobnie, ta kontrola nad wykonaniem była obecna w utworze „Blackstar” Davida Bowiego. Zazwyczaj jego ostatni i symboliczny album – wydany zaledwie kilka godzin przed jego śmiercią – jest dla mnie naprawdę trudny do odtworzenia z kontrolowaną i precyzyjną dynamiką na jakimkolwiek gramofonie. Ze wszystkimi złożonymi liniami rytmicznymi, zwłaszcza z towarzyszącego kwartetu jazzowego, często nie działa to dobrze z gramofonami, wzmacniaczami i głośnikami w moich recenzjach. Dzieje się tu wiele w umyśle jego i inżyniera Tony’ego Viscontiego. Dźwięki laserowego syntezatora przecinają się precyzyjnie i pełnokrwisto, podobnie jak saksofon. Przejście do bardziej stonowanej środkowej części to wspaniała demonstracja sztuki kontrastu, choć w złym systemie często może brzmieć to chaotycznie. Tutaj wszystko płynęło tak muzykalnie, a jego ikoniczny wokal wyraźnie dawał wskazówki dotyczące tego, co działo się w muzyce i w jego życiu. Cały utwór może brzmieć szybko i drażniąco, dlatego zazwyczaj wolę odtwarzać wcześniejsze albumy, ale EAT pozwolił mu płynąć z większą kontrolą, timingiem i pasją. Nawet awangardowe improwizacje jazzowe na końcu, na saksofonie i perkusji, miały więcej sensu niż kiedykolwiek wcześniej. Jego oddechy poprzedzające kolejny utwór, „Pity She Was a Woman”, wreszcie brzmiały odpowiednio. MXC40 ma świetną dynamikę i wydobywa zmieniające się tekstury lepiej niż mój Kontrapunkt b, a oddechy były rzeczywiście bardziej emocjonalne, jakby to był jego ostatni wdech. Utwór miał również więcej przestrzeni między instrumentami, a głos po prostu niósł go z intensywną mocą i przekonaniem. Utwór nie ma na początku zbyt szerokiej sceny stereo, ale gdy staje się bardziej rockowo-jazzowy (zwłaszcza sekcja między zwrotkami), improwizowane instrumentarium wyraźnie i dokładnie rozpościera skrzydła z polichlorku winylu.
Odsłuch klasyki i rocka progresywnego: głębia i emocje
Następnie „Saturn” z „Planet Suite” Holsta. Jest to bardzo tajemnicza część, „Saturn, zwiastun starości”, i chociaż ta wiekowa wersja Sir Malcolma Sargenta i Orkiestry Symfonicznej BBC ma mnóstwo zarysowań, ilość detali muzycznych wydobytych z rowków tego wspaniałego wykonania pozwoliła mi skupić się wyłącznie na muzyce. Prędkość jest dobrze utrzymana i bardzo wyraźna w tym wykonaniu EMI. Nie ucieka w sposób niekontrolowany, lecz spokojnie trzyma wodze, zwłaszcza w opadających czteronutowych skalach basowych, a następnie dźwięk dzwonów czyni ten fragment jeszcze bardziej emocjonalnym. EAT uchwycił każdy instrument wyraźnie i precyzyjnie; to dzieło zawiera wiele instrumentów: 16 dętych drewnianych, 15 dętych blaszanych, wiele instrumentów smyczkowych, a także zestaw instrumentów perkusyjnych, czelestę, harfę, a nawet organy. Pseudo-F-dur otwierające ten fragment na F-Dur ma wielką transparentność i rozdzielczość, i brzmiało w moim pokoju odsłuchowym bardziej majestatycznie, niż słyszałem od dłuższego czasu. To cud, jak Holst mógł stworzyć taką fakturę, strukturę, charaktery, harmonie i wyobraźnię z fortepianu w londyńskiej szkole Hammersmith, w której uczył muzyki. Wiele lat temu miałem zaszczyt usiąść na krześle, na którym skomponował to wspaniałe dzieło. Wykonanie tutaj było jak w sali koncertowej. Nawet gdy ostatni fragment, „Neptune”, zanurzał się w kosmos, a trzaski z tej starej płyty z mojej młodości nie miały znaczenia. Byłem na orbicie. Ta genialna kontrola i szczegółowość fortepianu i basu w utworze „Fly Me to the Moon” z Amsterdam Jazz Trio, plus szczotkowany werbel i talerze, jeszcze bardziej przykuwały moją uwagę; rzeczywiście, musiałem odtworzyć całą płytę, ponieważ pozycjonowanie i kontrola instrumentów były jednymi z najlepszych, jakie kiedykolwiek słyszałem z tego nagrania. Na koniec, „Mirror to the Sky”, 23. album YES z 2023 roku, może być grany przez weteranów, ale ten timing i płynność nadal były słyszalne. Działa to tak dobrze na EAT.
Źródło: HiFi Pig