Z tekstu recenzji gramofonu EAT F-Dur wybraliśmy pięć najciekawszych cytatów, które oddają esencję tego urządzenia.
Istnieją właściwie tylko dwa typy konstrukcji gramofonów; wielo-sprężynowe lub z litym cokołem. O ile moje pierwsze gramofony z dzieciństwa należały do tej pierwszej kategorii (znane Trio KD 1033 i Thorens TD 160), o tyle po zdobyciu Garrarda 301 i zaprojektowaniu masywnego cokołu ze sklejki z drewna pochodzącego z samolotu British Aerospace (może gdzieś jeszcze lata jakiś samolot z dziurą…) zostałem zwolennikiem litych cokołów. Generalnie, na gramofonach o solidnej ramie znajduję pełniejszy i bardziej muzykalny bas.
Firma EAT, choć znana głównie z gramofonów, których produkcję rozpoczęła od modelu Forte w 2009 roku, nadal wytwarza doskonałe lampy próżniowe w Czechach, stosując własne techniki produkcyjne. Ich misją jest tworzenie najlepszych lamp 300B i KT88, a moje monobloki Synthesis Roma 98DC rzeczywiście wykorzystują lampy KT88.
Ostatecznym powodem mojego zainteresowania firmą jest jej powiązanie z Pro-Ject Audio, słynącym z konkurencyjnych cenowo gramofonów z cokołem z MDF. Należy jednak podkreślić, że gramofony EAT nie są jedynie przemianowanymi modelami Pro-Ject! Chociaż obie firmy działają w tej samej lokalizacji, EAT zajmuje osobną przestrzeń. Jedynym nierozerwalnym ogniwem między obiema firmami jest to, że dyrektorem generalnym Pro-Ject jest jej mąż, Heinz Lichtenegger, i że to oni produkują dla nich gramofony. Projektowanie jednakże, odbywa się w całości według specyfikacji Jozefiny.
Talerz o średnicy 13.5 cala wykonany jest z ciężkiego, precyzyjnie obrabianego aluminium CNC, co gwarantuje wspomnianą wcześniej spójność rotacyjną, a także posiada pierścień tłumiący z elastomeru termoplastycznego (TPE) absorbującego wszelkie rezonanse. Większa szerokość, zamiast jedynie ciężaru, zwiększa efekt koła zamachowego i oferuje lepszą stabilność poziomą. Gramofon wykorzystuje odwrócony system łożysk, który dzięki zastosowaniu dwóch przeciwległych magnesów sprawia, że talerz niemal lewituje, zmniejszając nacisk i obciążenie na punkcie styku, co zapewnia niezwykle płynny obrót, metodę zastosowaną również w ich pierwszym gramofonie. EAT nazywa to “wspomaganą repulsją magnetyczną”, która redukuje około 30% masy talerza na łożysku.
Natychmiast po zetknięciu igły z winylem, wyczuwalna była niezwykła muzykalność EAT. Muzyka była doskonale kontrolowana i pełna, z doskonałą stabilnością prędkości obrotowej. Instrumentarium w “Golden Record” Katie Melui (z albumu ‘Love and Money’) miało wspaniałą głębię i uderzenie, uzupełniając jej bardzo indywidualny, chrapliwy wokal. Natychmiast poczułem się swobodnie z muzyką. To bardzo cichy gramofon i zapomina się, że tak naprawdę są w nim dwa silniki. 12-calowe ramię i wkładka MCX40 pozwalały na intymne zbliżenie się do muzyki z wielką precyzją i muzykalnością. “Quiet Moves” posiada niesamowitą głębię sceny dźwiękowej od przodu do tyłu, a pozycjonowanie instrumentów i poczucie swobody kontrolowania muzyki umożliwiły zaskakująco precyzyjne i mistrzowskie wykonanie we wszystkich utworach.
Źródło: HiFi Pig